niedziela, 14 lipca 2013

"Happy Birthday" [Yongguk x Daehyun], cz. I

Jon! Napisałam!
Taak, opko specjalnie dla kochanego i wiernego lokaja Jona, CASKETA (widzisz, pilnuję, żeby Cię poznali ♥), który DZIĘKI MNIE polubił B.A.P *skromna shieru* i powraca do kpopu hihihi ♥
Miłego czytania i oby Ci się spodobało, bo całe popołudnie i wieczór nad tym siedziałam XD



Daehyun:

   Siedziałem w garderobie, kręcąc się na obrotowym krzesełku. Pokój był przestronny z wielkim oknem z widokiem na miasto. Jakieś mieszkania, biurowce, sklepy... Ściany pomalowano na biało, a na środku ustawiono okrągły stolik z wazonem czerwonych kwiatków. Rozejrzałem się i popatrzałem, jak Zelo delikatnie poruszał głową w rytm muzyki płynącej z jego słuchawek, uniemożliwiając tym samym spokojną pracę stylistki. Na skórzanej, kremowej kanapie obok siedzieli HimChan i Yongguk, oglądając coś w telewizji. Himchana całkowicie pochłonęła jakaś koreańska drama, natomiast Yongguk siedział znudzony, lecz starał się tego zbytnio nie okazywać. Dokładnie znałem tę minę - po tak długim czasie bezsensownego gapienia się na niego znałem każdy jego najmniejszy gest na pamięć. JongUp powtarzał w kącie pokoju kroki do dzisiejszego występu. Zastukałem palcami o blat stołu, przy którym siedziałem. Nie mogłem przestać się kręcić, niecierpliwiłem się. Przeleciałem wzrokiem po obrazach zawieszonych na ścianie na przeciwko mnie i zatrzymałem się na kalendarzu.
   Dwudziesty ósmy czerwca. Moje urodziny, o których wszyscy zapomnieli. A w szczególności Yongguk.
Usłyszałem za sobą odgłos otwieranych drzwi i odwróciłem głowę. YoungJae wszedł do garderoby żywym krokiem z wielkim uśmiechem przeczepionym do twarzy.
- Zaraz wychodzimy! - rzucił, a zaciesz go nie opuścił ani na chwilkę. Westchnąłem i powoli podniosłem się z krzesełka. Himchan spojrzał na niego i zrobił smutną minkę, po czym z bólem wyłączył pilotem dramę. Przeniosłem wzrok na Yongguka. Gdy ten to zauważył, szybko odwrócił głowę w drugą stronę. Od dawna tak było - ciągłe te ukradkowe spojrzenia.
   Himchan, Jongup i Youngjae wyszli z garderoby. Wsłuchiwałem się w ich roześmiane rozmowy, gdy z zamyślań wyrwał mnie głos Yongguka.
- Dae... Idziesz? - zapytał cicho, a w pokoju zapanowała dziwna atmosfera.
- Uh, jasne - spojrzałem na niego niepewnie. Nie miałem najmniejszej ochoty ani śpiewać, ani tańczyć. Nie w taki dzień. Miałem nadzieję, że chociaż fani o mnie pamiętali.
- Only one shot, only one shot. Ireul kkwak mulgo deombyeodeureo one shot! - zamarliśmy i spojrzeliśmy po sobie. Odwróciliśmy się w stronę głosu - Only one shot, only one shot. You only have one chance you know?* - prawie zapomniałem o naszym maknae!
- Co za kretyn... - Yongguk uderzył się dłonią w twarz - Ej - przez te słuchawki Zelo nie zwrócił uwagi na starszego - Ej! - Bang schylił się do kanapy po poduszkę i cisnął nią w maknae.
- H-hej! - chłopak otworzył wystraszony oczy, słuchawki zsunęły mu się z głowy, a on sam wylądował na podłodze - Czego!?
Zachichotałem, a Yongguk wraz ze mną.
- Mamy koncert, zapomniałeś, debilu? - upomniałem go kulturalnie.
- C-co? - Yongguk spojrzał na niego jak na idiotę - No przecież wiem! - Zalo zdjął słuchawki i skierował się ku drzwiom. W połowie drogi zatrzymał się. Patrzałem na niego z wyczekiwaniem. Ten cofnął się po poduszkę i chciał rzucić nią w Yongguka. Ale trafił we mnie...
- Popsułeś mi fryzurę! - gorączkowo zacząłem się poprawiać, a Zelo patrzał na mnie zmieszany.
- Ty... - zdziwiłem się. Yongguk mierzył Zelo udawanym groźnym spojrzeniem - Jak mogłeś...? - postawił jeden krok w jego stronę, a Zelo się uśmiechnął.
- No cooo, staruszek mnie pooobije? - zachichotał maknae i wystawił język - No chodź - uniósł pięści do góry przygotowany do "walki". Yongguk chętnie przyjął wyzwanie. Szybkim ruchem powalił młodszego na podłogę i usiadł na jego brzuchu. Poczułem dziwne ukłucie w żołądku. Czy to zazdrość?
- Tylko nie "staruszek" - Yongguk łaskotał zapamiętale Zelo, a młodszy śmiał się na całe gardło. Nie mogłem spokojnie na to patrzeć.
- Mieliśmy już iść! - wbiłem palce między żebra Yongguka, a ten się wygiął w łuk.
- Hej! Nie pomagasz mi! - spojrzał na mnie i zrobił smutną minkę. W tym czasie Zelo sięgnął po poduszkę i znów rzucił nią we mnie, potem szybkim ruchem powalił blondynka.
- Z-zostaw m-mnie! - Yongguk popłakał się ze śmiechu, a ja wskoczyłem na plecy maknae, trzymając poduszkę przy jego twarzy. Szesnastolatek stracił równowagę i razem przewróciliśmy się na podłogę.

- HEEEJ! Co wy tu robicie!? - Youngjae wparował do pokoju i zastał trzech facetów turlających się po podłodze. Zabawny widok, nie ma co - Idziemy, ale już!
   Powoli zebraliśmy się z podłogi, poprawiliśmy włosy i ubrania. Mogliśmy iść.
   Youngjae prowadził nas zacienionym korytarzem. Szedłem zamyślony, gdy usłyszałem, jak Yongguk parsknął śmiechem. Patrzałem co chwila w podłogę, to na moje buty. Nagle Yongguk wbił palce pomiędzy moje żebra. Podskoczyłem i spojrzałem na niego. Zaśmiał się i zobaczyłem w jego oczach coś dziwnego.


Yongguk:

   Po tym, jak Younjae wszedł nieproszony do naszej garderoby, byłem zmuszony odpuścić Zelo. Ten mały smarkacz nazwał mnie staruszkiem... Aargh! Niech no jeszcze raz go dopadnę. A tak swoją drogą, takie "walki" są świetnym powodem do dotknięcia Daehyuna. Nie wytrzymałbym bez tych spojrzeń, "przypadkowych" dotyków. Robiłem wszystko, by zwrócił na mnie uwagę. Popatrzałem na idącego przed nami Youngjae, potem na Zelo. Trzymał ręce z tyłu i gapił się w sufit z dziwnym, rozmarzonym uśmiechem, a jego głowa kołysała się na boki. Parsknąłem śmiechem i spojrzałem na Daehyuna. Szedł ze spuszczoną głową. Wyglądał na smutnego, chciałem go jakoś pocieszyć. Uśmiechnąłem się szatańsko i wbiłem mu palce między żebra. Chłopak podskoczył i popatrzał niepewnie prosto w moje oczy. Przez głowę przeleciało mi tyle brzydkich myśli. Zaśmiałem się. Nigdy się nie spełnią. Miałem taką ochotę powiedzieć mu, że go... Lubię? Kocham? Sam nie wiem. Chyba muszę jeszcze nad tym pomyśleć.
   Koncert trwał, w końcu nadszedł czas na "WARRIOR".
- Warrior's back - wyszeptałem wprost do mikrofonu, a fanki znów zaczęły piszczeć. Uśmiechnąłem się do siebie i tylko czekałem na moment, gdy Daehyun zacznie śpiewać. Po chwili się doczekałem. Wsłuchałem się w jego cudowny głos... Popatrzałem na niego, jak tańczył. To ciało... Wycofałem się niezauważony do tyłu. Nie żeby patrzeć na jego tyłek, co to, to nie!
No dobra, może trochę.
Uwielbiałem jego ruchy...
   Koncert wyszedł nam nieźle. Zaśpiewaliśmy parę kawałków, fanki jak zwykle piszczały i gdy podchodziliśmy do nich - za wszelką cenę chciały nas dotknąć. Już nie mogłem się doczekać powrotu do domu. Znaczy... Jeszcze niespodzianka dla Dae. Głupi, pewnie myśli, że wszyscy zapomnieli o jego urodzinach.


Daehyun:

   Szedłem właśnie do domu, gdy usłyszałem za sobą głos Zelo.
- Dae! - nie chciało mi się zatrzymywać. Chciałem tylko odpocząć na wygodnej kanapie. - Dae! - maknae nie dawał za wygraną - DAEHYUN, DO JASNEJ CHOLERY, NIE UDAWAJ, ŻE NIE SŁYSZYSZ I POCZEKAJ NA MNIE! - no nie mogłem, musiałem się zatrzymać. Odwróciłem się i czekałem, aż blondynek dobiegnie do mnie.
- Słucham? - spytałem - Jestem zmęczony... - skrzywiłem się lekko. Ciągle nie wybaczyłem im, że zapomnieli o tam ważnym dniu.
- A JA TO MYŚLISZ CO? - dzieciak wyraźnie się zbulwersował - Wiesz, ile cię goniłem!? Nawet na mnie nie poczekałeś! - wyrzucał z siebie słowa pomiędzy oddechami.
- Poczekałem... - spojrzałem na niego niewinnie.
- TAK! ALE KIEDY!? - Zelo mierzył mnie groźnym, nieruchomym spojrzeniem. Po chwili, jakby o czymś sobie przypomniał, zmienił wyraz twarzy na "popatrz jakim jestem słodkim chłopcem" i się uśmiechnął - Chodź ze mną.
Chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął za rękę nim zdążyłem się zorientować.
- Coooo? - zapytałem powoli - Gdzie? Nigdzie nie idę - mimo wszystko się nie zatrzymałem i pozwoliłem młodemu prowadzić.
- Gdzie my idziemy? Po co? Daleko jeszcze? Jestem zmęczony. Daleko to? W ogóle to dokąd idziemy? - cały czas mu marudziłem, ale chłopak był dzielny i odpowiadał tylko ucieszony: "Zobaczysz".
   Po chwili szybkiego marszu rozbolały mnie nogi. Na szczęście okazało się, że jesteśmy na miejscu.
- Cooo to ma być? - popatrzałem na młodszego z dziwnym wyrazem twarzy. Bez słowa weszliśmy do środka baru. Żadne ze świateł nie było zapalone, wokół panował całkowity mrok - Jesteś powien, że to...
- NIESPODZIANKA! - urwałem w połowie zdania i gapiłem się z szeroko otwartą buzią. Tylu ludzi...
- P-pamiętaliście? - nie mogłem w to uwierzyć. Byłem pewien, że...
- No raczej, Dae - Zelo walnął mnie "po przyjacielsku" w plecy. Zgiąłem się w pół i zachłysnąłem powietrzem. Odepchnąłem go od siebie, a ten się zaśmiał.
   Przeleciałem wzrokiem po torcie, wszystkich gościach... Spojrzałem na Yongguka. Był w... W garniturze? Kiedy on się zdążył przebrać? Nieważne, wyglądał tak męsko... Uśmiechał się do mnie ciągle, a ja to odwzajemniłem.
   Gdy wszyscy już skończyli śpiewać sto lat, składać życzenia i inne pierdoły, zaczęła się, hmm... Moja impreza.
   Wypiłem ze dwa drinki, potańczyłem, poprzepychałem się między spoconymi ludźmi, najadłem... Ale nigdzie nie widziałem Yongguka. Czyżby wyszedł? Cały czas go szukałem, gdy mój wzrok napotkał Zelo. Podszedłem bliżej i ujrzałem, że maknae trzyma szklaneczkę z drinkiem.
- Heeej, a ty nie za młody? - Zelo podniósł głowę i uśmiechnął się.
- Mama nie musi wiedzieć - puścił do mnie oko, a ja parsknąłem śmiechem.
- Widziałeś gdzieś Yongguka? Wyszedł już? - spytałem niby obojętnie, a jednak z tym ukłuciem w sercu. Chłopak zastanowił się chwilkę.
- Tak, wyszedł dosłownie przed chwilą. Jak pobiegniesz, to akurat go jeszcze złapiesz - pociągnął łyka alkoholu ze szklaneczki i poszedł tańczyć. Natychmiast skierowałem się do wyjścia. Szarpnąłem drzwi i poczułem, jak chłodne powietrze przyjemnie uderza w moją twarz. Przymrużyłem oczy, rozejrzałem się. W prawo, w lewo? Do domu Yongguka było w lewo, do mojego w sumie też. Od razu pobiegłem w tamtym kierunku.
   Nie przebiegłem więcej jak z dziesięć metrów i wpadłem na jakąś postać. Ten ktoś jęknął razem ze mną. Bolało...
- Dae? - serce zabiło mi mocniej, gdy usłyszałem Yongguka.


Yongguk:

   Nie mogłem już wytrzymać tego zaduchu potu, papierosów i alkoholu. Nie miałem ochoty na imprezy, a w szczególności na przyglądanie się, jak jakieś panienki wzdychają do mojego Daehyuna. "Mojego"... Haha, sucho. Wyszedłem z baru i od razu skierowałem się w stronę domu. Zamyśliłem się. Chciałem już być w domu, wziąć gorący prysznic, walnąć się do łóżka i śnić o Dae. Z przemyśleń wyrwał mnie jakiś debil, który normalnie na mnie wbiegł. Obejrzałem się, już miałem na niego nawrzeszczeć, gdy...
- Dae? - byłem szczęśliwy, że go zobaczyłem. Przez chwilę pomyślałem, że przybiegł tu specjalnie dla mnie, ale potem się otrząsnąłem. Przecież to by było bez sensu.
- Przepraszam - obserwowałem dokładnie każdy jego ruch - Nie zauważyłem...
- Nie jesteś na swojej imprezie? - spytałem, mimo wszystko, zły. A może zazdrosny? Mógł tam zostać i siedzieć dalej oblegany przez jakieś dziewczyny.
Nie odpowiedział przez dłuższą chwilę, jakby zbierał się na to. Co mu?
- Jak mogłem tam zostać sam, bez ciebie? - popatrzał gdzieś w bok i uśmiechnął się nieśmiało. Hę? On chce mi coś powiedzieć, czy to ja już jestem zaspany i majaczę?
- Tak bardzo zależy ci na mojej obecności? Masz tam tylu gości, którzy przyszli specjalnie dla ciebie. Będzie im smutno, jeśli zobaczą, że wyszedłeś - powiedziałem.
- Co? Oni są tak nawaleni, że nie skapnęliby się nawet, jakby na zewnątrz rozpoczęła się wojna - zachichotałem. Daehyun wyglądał, jakby naprawdę chciał coś powiedzieć, ale nie był do końca pewien. Może chciał powiedzieć, że mnie... Nie no, niemożliwe. Prędzej serio zacznie się ta wojna niż on będzie mnie kochał.
- Yongguk? - wyszeptał niepewnie, a mnie przeszły ciarki po plecach.


Daehyun:

   Powiedzieć, nie powiedzieć, powiedzieć, czy nie? Aaaah, co robić? Taka okazja może się więcej nie trafić! Jejku, jejku...
- Yongguk? - szepnąłem. Powiem! Nie, może jednak nie.
- Słucham?
No, myśl, Dae, myśl. Co mu powiesz?
- Czy ty... - urwałem. Jak to sformułować? "Yongguk, czy ty mnie kochasz? Bo ja cię kocham nad życie! A ty mnie? Błagam, powiedz, że ty mnie też!". A potem zapytam, czy będziemy mieć dziecko i kiedy ślub. Taak.
- Co ja? - zapytał niepewnie, jakby się czegoś obawiał. Nie powiem...
- Lubisz mnie? - jejku! Powiedziałem to! Całkowicie niechcący, samo wyszło!
Yongguk się zarumienił, ale szybko odchrząknął i odwrócił głowę, żebym nie widział rumieńców. Jest taki uroczy. Uśmiechnąłem się w duchu. Czy to odpowiedź twierdząca?
- No... Znaczy... Tak, lubię cię. Bardzo - patrzyłem na niego uważnie. Ale się zestresował... Moment. Bardzo mnie lubi!?
- A-aha - bardzo inteligentna odpowiedź z mojej strony, a co.
Zapadła niezręczna cisza.
- A ty mnie? - spojrzałem na niego. Był poważny i patrzał na ziemię. Bawił się kamyczkiem, który co chwila gdzieś kopał, popychał, turlał butem...
- Bardzo, bardzo - chciałem udać wyluzowanego, ale wyszło zupełnie odwrotnie i zaśmiałem się nerwowo.
   Znowu ta cisza. Wsadziłem ręce do kieszeni i rozejrzałem się. Po drugiej stronie ulicy szedł jakiś pijak. Zatrzymał się, uniósł butelkę do ust i przechylił. Po tym znów ruszył, zataczając się co chwila i głośno bełkocząc coś w pod nosem w pijackim języku.
-  ...mnie? - usłyszałem.
- Hm? Przepraszam, zamyśliłem się. Co mówiłeś? - otrząsnąłem się i wróciłem do żywych.
- Pytałem, czy może poszlibyśmy do mnie? - serce znów zabiło mi mocniej. Cały wieczór z nim... I to sam na sam! Nie mogę się na to nie zgodzić.
- No jasne! - uśmiechnąłem się szczerze i ruszyliśmy w kierunku jego domu, co chwila rzucając jakimiś komentarzami.



* fragment "One shot" B.A.P, tak dla jasności c:

No i w sumie to by było tyle na dzisiaj.
Hahha miał być jeden rozdział, ale się rozkręciłam PRZEZ TEGO YONGGUKA, BOSZ, JAKI ON JEST KAWAII, YAAAY ♥
Dobranoc wszystkim :3

6 komentarzy:

  1. To jest naprawdę świetne! :) Wywołało uśmiech na mojej twarzy, oraz ciekawi mnie co będzie w następnych rozdziałach! Oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej :3 Na ogół nie słucham B.A.P, ale to opowiadanie mi się bardzo podoba ^-^

    ''Nie żeby patrzeć na jego tyłek, co to, to nie!
    No dobra, może trochę.'' -> heheh. Wgl, to uśmiałam się nawet przy czytaniu ;>

    Ta ostatnia scena - mniach :3 XD

    Czekam na ciąg dalszy, mam nadzieje że szybko się pojawi. :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Paniczu, mój Paniczu, nawet nie wiesz jaka wzruszona jestem. *ociera łezkę* Takie wspaniałe opowiadanie, i to dla mnie, JEEJ. *U* I jeszcze wykorzystałaś "One Shot" i Daehyun'a. To było śliczne. <33
    Dziękuję, mój Paniczu. Kupię Ci kota, nawet dwa. <33 I galaretkę niebieską, turkusową i wafle ryżowe w czekoladzie i pocky i ramen i wszystko co jeszcze chcesz. ♥.♥

    ~ Twój Jon (Casket)

    PS. Oczywiście czekam na dalszą częśc, a jakże! c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie, że się podobało, starałam się *-*
      yay, dostanę pocky, dziękuję, Jon ♥

      Usuń
  4. 29 year old Mechanical Systems Engineer Hedwig Wyre, hailing from Earlton enjoys watching movies like Topsy-Turvy and Lacemaking. Took a trip to Laurisilva of Madeira and drives a Mazda5. zobacz to

    OdpowiedzUsuń