Takie oto chujkowe opowiadanie~
Pierwsze, jakie napisałam ee... yaoi XD Tylko takie smutne troszkę ; _ ;
Stoję nachylony nad umywalką, wpatrując się w lustro. Prosto w swoje podkrążone, czerwone od płaczu oczy. Przez moją twarz przebiega grymas bólu. Czuję tylko nasilającą się udrękę, a wraz z nią kolejny atak paniki. Nie kochał mnie, nie kocha i kochać nie będzie. Nigdy. “Nic z tego nie wyjdzie" przemyka mi przez głowę. Łzy po raz kolejny napływają mi do oczu, jedna spływa po policzku kończąc swą drogę gdzieś na podbródku. “Lepiej by było, gdybyś poznał kogoś innego. Kobietę. Miłość dwóch facetów jest chora, a ja i tak nic do ciebie nie czuję" powiedziałeś, a ja ciągle widzę w głowie Twoje obojętne spojrzenie. Biorę zamach, rozbijam lustro pięścią. Rozlega się donośny trzask, który zagłusza mój szloch. Kilka odłamków szkła upada na blat szafki. Osuwam się na chłodną podłogę. Wlepiam wzrok w swoją dłoń. Krwawi. Piękny szkarłatny płyn spływa po nadgarstku na niegdyś lśniące kafelki. Wpatruję się jak zahipnotyzowany w tkwiący w palcu kawałek lustra. “I tak nic do ciebie nie czuję". Zaciskam mocno powieki. Chcę ujrzeć ciemność. Zwykłą kojącą ciemność. Ale nawet to mi się nie udaje. W głowie zauważam Ciebie ujmującego moją zakrwawioną dłoń w swoje silne, lecz delikatne palce. Unosisz ją i całujesz, by choć trochę mi ulżyć.
- Baka - mówię na głos, zły na samego siebie. Wychodzę z łazienki, przyciskam dłoń do nagiego torsu. Kroczę prosto ku kuchni. Rozglądam się ostrożnie po jasnym pomieszczeniu, zdrową ręką przecieram oczy. Czuję jak krew spływa po moim brzuchu. Dłużej nie wytrzymam, jestem zbyt słaby. Podchodzę do szafki z lekarstwami, przewracam różne buteleczki. Ile wystarczy? Jedna tabletka? Dwie? Pięć? Wyciągam kilka przypadkowych opakowań, kieruję się do salonu. Rozkładam się na kanapie. Nie zwracam już najmniejszej uwagi na obolałą dłoń. Podnoszę nasz wspólne zdjęcie. Siedzę na Twoich kolanach z nonszalancką miną, Ty natomiast zanosisz się śmiechem. Przez moje usta śmignął niewyraźny uśmiech na wspomnienie tych chwil. “I tak nic do ciebie nie czuję". Brutalnie wracam do bolesnej rzeczywistości. Unoszę pierwszą buteleczkę leku do ust, pozwalam, by tabletki swobodnie wpadły do mojego gardła. “Miłość dwóch facetów jest chora". Połykam kolejne pigułki. Otwieram butelkę wina, szybko wypijam połowę zawartości. Podciągam kolana pod brodę, wpatruję się w nasze twarze uwiecznione na zdjęciu. Czuję narastające dreszcze, krew spływająca po brzuchu zaczęła wsiąkać w moje bokserki. Nachodzi mnie kolejna fala paniki, ostatni raz zanoszę się szlochem.
- Kocham Cię, Akira. - mówię cichym, drżącym głosem, zamykam powoli oczy. Zapadam się w bezlitosną otchłań śmierci.
Reita mocno uderzał w drzwi mieszkania Rukiego, gdy w końcu przypomniał sobie o zapasowych kluczach. Wyciągnął je i trzęsącymi się dłońmi pośpiesznie otworzył zamek. Wparował do salonu uświadamiając sobie z przerażeniem obecność kropelek krwi na podłodze. Jeszcze raz zawołał Rukiego. Spojrzał na kanapę, jego oczy się zeszkliły. Podbiega do niej. Klęczy. Krzyczy na Takanoriego, by się obudził. Błaga. Zauważa zdjęcie, w jednej chwili pojmuje, jak bardzo go zranił. Nachyla się, by złożyć pocałunek na nieruchomych wargach przyjaciela, jego łzy spływają na policzki Takanoriego. Okłamał go, że nic do niego nie czuje. Popełnił największy błąd, kosztujący go życiem ukochanego.
Teraz jak na to patrzę, krótkie to strasznie o__o
no krótkie :C
OdpowiedzUsuńKrótkie, ale piękne. ♥
OdpowiedzUsuńNawet ja - twardy i zobojętniały Jon się rozczuliłam. :c
Mogłaś uśmiercić Reitę! Było by jak w R&J. *U*
- Jon